Artykuły
"Rywin wraca..." - wywiad z prezesem TVP
Andrzejem Urbańskim w "Super Expressie"
"Super Express": -Panie prezesie, gdyby
jeszcze raz zaproponowano panu fotel prezesa TVP, zgodziłby
się pan na nim usiąść?
Andrzej Urbański: - Moja decyzja dziś byłaby taka sama. A
nawet powiem więcej: zrobiłbym to dwa razy chętniej. Z dwóch
powodów. Po pierwsze - zastałem firmę w nie najlepszej kondycji
(zarówno jeśli chodzi o oglądalność i przychody), a rok zakończyłem
kompletnym sukcesem - korporacja ma ponad 47 proc. udziałów
w rynku, przychody są na pierwszym miejscu, wreszcie Dwójka
wróciła na drugie miejsce. Jestem więc człowiekiem sukcesu
i strasznie lubię to, co robię. Ale jest też drugi powód,
którego się nie spodziewałem. A mianowicie - głosy tych wszystkich,
którzy pracują i manipulują przy ustawie medialnej pod hasłem
trzeba zniszczyć TVP. Muszę powiedzieć, że ogromnie mnie zmotywowały
do pracy. Dostałem dodatkowego poweru.
Jest panu teraz łatwiej czy ciężej niż kilka miesięcy
temu?
Łatwiej nie. Ja nie jestem człowiekiem, który szuka pola
konfliktu i rozgląda się, z kim ma walczyć. Uważam, że trzeba
umieć współpracować w każdych warunkach i każdej sytuacji.
13 grudnia 1981 roku utworzyłem z przyjaciółmi jeden z największych
koncernów podziemnych. Z niczego. Tak jak w "Ziemi obiecanej".
Zero. Mieliśmy tylko własne ręce. A skończyliśmy gigantyczną
instytucją, bez której nigdy region Mazowsze by się nie otworzył.
Dzisiaj jest dokładnie tak samo-chcą zniszczyć dobro, które
nie jest własnością Andrzeja Urbańskiego. No pasaran.
Kto chce zniszczyć TVP? Premier Donald Tusk?
Nie wiem. Doradzałem premierowi Buzkowi i wiem, w jakim stresie
i napięciu żyje premier. I z jaką ogromną ilością informacji
musi sobie poradzić. Więc ja nie chcę obarczać Donalda Tuska.
Ale na pewno jego doradców.
Czyli kogo?
Najpierw słyszę, że cały projekt pilotuje pani -Śledzińska-Katarasińska.
Projekt -już chyba zdaniem wszystkich - zupełnie idiotyczny.
Potem występuje pani Kidawa-Błońska, która mówi co innego.
Jej zaś niemal natychmiast przerywa przewodniczący Chlebowski,
który mówi, że będzie jeszcze inaczej. Więc z całym szacunkiem,
nie potrafię odpowiedzieć na pytanie, kto w koalicji rządzącej
ma ten zbrodniczy pomysł zamordowania Polskiego Radia. Bo
co będzie z telewizją, to ja nie wiem. Jedne projekty mówią
o ograniczeniu abonamentu, inne o całkowitej likwidacji. A
potem czytam w jednej z gazet, że telewizję w ogóle trzeba
sprywatyzować. Więc ja mówię: wraca Rywin. Przecież pamiętajcie,
że Rywin zaczął się właśnie od tego, że pani Jakubowska manipulowała
przy ustawie, która umożliwiałaby ewentualną prywatyzację
Telewizji Polskiej.
Czyli pana zdaniem w tle medialnej operacji PO jest...
Kasa! Co to znaczy? Na ten rok spółka ma wpływy 2 miliardy
300 milionów zł. W związku z tym każde uderzenie w TVP oznacza,
że te pieniądze trafią gdzie indziej. A trafić muszą, bo przecież
się nie rozpłyną!
Kiedy ostatni raz rozmawiał pan z Donaldem Tuskiem?
Ostatni raz... w Atenach, w czasie finału Ligi Mistrzów w
ubiegłym roku. Spotkaliśmy się też w czasie wyborczych debat.
Ale jako dwaj kumple po raz ostatni rozmawialiśmy właśnie
w Atenach.
Jest pan z premierem na "ty"?
Byłem...
Co to znaczy?
Że do tej pory jeszcze byłem. Ale ostatnio nie rozmawialiśmy...
W rozmowie z "Super Expressem" premier
mówi tak: "Andrzej Urbański jest funkcjonariuszem PiS
wysłanym do TVP przez swoją partię". Chce pan coś odpowiedzieć
szefowi rządu?
Powiem tylko tyle: nie ma problemu Andrzeja Urbańskiego.
Ja mogę w każdej chwili odejść z telewizji. Jest natomiast
problem niezgody na ograniczenie, osłabienie lub nie daj Bóg,
likwidację mediów publicznych w Polsce. A wtedy owszem, pan
premier ma problem. I mówię o tym zupełnie otwarcie.
A z Jarosławem Kaczyńskim nadal jesteście po imieniu?
Nic się w tej sprawie nie zmieniło?
Nic się nie zmieniło, aczkolwiek przez ostatnie półtora roku
zwracałem się do niego panie premierze. Ucinając wasze dalsze
spekulacje, powiem też, że jestem na "ty" z Józefem
Oleksym, Leszkiem Millerem, Aleksandrem Kwaśniewskim, Waldemarem
Pawlakiem...
Może łatwiej będzie, jak pan powie z kim na "ty"
nie jest?!
Z panem Romanem Giertychem i Andrzejem Lepperem. I pewnie
jeszcze parę osób się znajdzie.
Wracając do premiera Kaczyńskiego. Niedawno stwierdził,
że jeśli chodzi o TVP, to dał panu całkowicie wolną rękę.
Co to konkretnie oznacza? Zgodę na paktowanie z lewicą?
Odbieram tę deklarację bardzo konkretnie - mam zrobić wszystko,
by media publiczne' obronić. To nie jest zaś żadna instrukcja
polityczna. Proszę zauważyć, że sytuacja rzeczywiście jest
niespotykana. Powiem warn coś, czego, może poza kilkoma osobami,
nikt w Polsce jeszcze nie wie: koalicja rządowa jest tak nieprzygotowana,
że nie wie, iż każda zmiana w sprawie abonamentu, czyli pomocy
publicznej, wymaga notyfikacji w Brukseli. Więc apeluję do
pana premiera, by zmienił swoich doradców na ekspertów i profesjonalistów.
Rozmawia pan z lewicą?
Jestem gotowy rozmawiać z każdym, kto chce słuchać argumentów.
To rozmawia pan z lewicą?
Mam świadomość, że są takie rozmowy
Proszę powiedzieć z kim...
Nie mogę.
Panie prezesie, dlaczego Małgorzata Raczyńska nie
jest już dyrektorem Jedynki?
Jako szefowa Jedynki spełniła swoje zadania. Program pierwszy
jest niekwestionowanym liderem na rynku.
Więc zwalnia pan człowieka sukcesu?!
Sprawa jest bardziej skomplikowana. Same wezwania do niepłacenia
abonamentu już dzisiaj grożą brakiem w budżecie na ten rok
co najmniej 100 mln zł. Dla każdej firmy byłby to niesamowity
cios. A dla Polskiego Radia już w tej chwili oznacza katastrofę.
Mówiąc krótko: muszę przygotować firmę na ciężkie czasy Mamy
przed sobą dwa bardzo ciężkie lata.
Co to konkretnie oznacza?
Dlaczego w ubiegłym roku firma wyszła z ciężkiego kryzysu?
Bo zaczęliśmy zachowywać się jak korporacja. To znaczy, że
czasem po bardzo emocjonalnych rozmowach ograniczałem autonomię
anten. Efekt jest taki, że w TVP ostatecznie skończyły się
czasy królowej Jedynki czy też cesarzowej Dwójki. I nie mam
na myśli tylko pani Raczyńskiej. Dzisiaj Telewizja Polska
jest wynikiem wszystkich naszych anten.
Czyli nie wierzył pan, że Raczyńska w tym trudnym
czasie sobie poradzi?
Ja już nie dysponuję czasem, żeby łagodzić konkurencję między
Jedynką a Dwójką. Dzisiaj wymagam od moich współpracowników,
by zachowywali się tak, jakby byli palcami jednej dłoni. Dla
mnie liczy się wspólny wynik.
Przeciwnicy Raczyńskiej mówią o jej nieudolności
i jednym tchem wymieniają kolejne pomysły - niewypały: pasmo
"Nie ma przebacz", "Przebojową noc". Może
pan wymienić choć jeden sukces byłej dyrektor?
Bardzo proszę - kierowana przez nią Jedynka w 2007 roku jako
jedyna otwarta antena nie straciła swoich udziałów w rynku.
A wracając do pomysłów: telewizja to jest Hollywood. A tam
też są nietrafione produkcje. Kiedy podejmowaliśmy decyzję
w sprawie programu Nataszy Urbańskiej, byliśmy przekonani,
że będzie sukcesem. Więcej wątpliwości mieliśmy wobec "Tańca
na lodzie". Tymczasem widzowie mieli inne zdanie. Cóż,
to jest ryzyko, które w tej branży podejmuje się wszędzie
na świecie.
To prawda, że-jak podaje "Dziennik" - na
otarcie łez podaruje pan Raczyńskiej ponad 400 tys. zł odprawy?!
To nieprawda! Po pierwsze, być może żadnej odprawy w ogóle
nie będzie.
Jak to?
Nadal chcę współpracować z Małgosią. Jesteśmy umówieni, że
wciąż będzie mnie wspomagała w telewizji.
W jaki sposób?!
Nie jesteśmy jeszcze do końca umówieni. Rozmawiamy o kilku
stanowiskach w telewizji. Jeśli więc Małgosia zgodzi się od
razu przejść na inne stanowisko, żadnej odprawy nie będzie.
A w rozmowie ze mną wyraziła wolę dalszej pracy w TVP.
Ale gdyby jednak ostatecznie postanowiła nie przyjąć
pana oferty? Dostanie wówczas te gigantyczne pieniądze?
To nie jest prawdziwa kwota.
Hanna Lis będzie szefem "Wiadomości"?
Nie będzie.
Ale będzie prowadziła "Wiadomości"?
Tak. Wprowadzamy do "Wiadomości" i Hannę Lis, i
Piotra Kraśkę. Ale nie tylko...
Co to znaczy? Czyżby szykował się jakiś poważny transfer?
(śmiech) Najprawdopodobniej już niebawem do redakcji "Wiadomości"
przyjdzie jeszcze parę naprawdę bardzo znanych twarzy Ale
na razie nic więcej powiedzieć nie mogę.
A co z obecnymi prowadzącymi - Dorotą Wysocką, Jarosławem
Kulczyckim i Małgorzatą Wyszyńską?
Zostają w firmie. Dostaną nowe, bardzo dobre propozycje.
Żadnych zwolnień nie będzie.
Jest pan zadowolony z debiutu programu Tomasza Lisa?
Bardzo.
Ale recenzje były raczej kiepskie...
Pierwszy program rzeczywiście nie był najlepiej przyjęty.
Ale o drugim nikt się nie odważył powiedzieć złego słowa.
W moim przekonaniu w części dotyczącej Rosji Tomasz Lis pokazał
dziennikarstwo z najwyższej półki. Fakt, że program publicystyczny
jest liderem pasma, mówi sam za siebie.
Politycy PiS suszyli panu głowę za ściągnięcie Lisa?
Nikt mi głowy nie suszył. Choć dla wszystkich to było wielkie
zaskoczenie. Dla mnie także (śmiech).
A za zwolnienie Raczyńskiej się panu nie dostało?
Przecież wszyscy mówią o jej bliskich relacjach z dwoma ważnymi
politykami.
Jeden z braci zna panią Raczyńską bardzo słabo. Drugi nieco
lepiej. Relacje o bliskiej zażyłości są przesadzone. Zresztą
Jarosław Kaczyński będąc premierem, powiedział mi bardzo kategorycznie:
jeśli chodzi o Małgorzatę Raczyńską, nie jestem zobowiązany
do żadnych pozytywnych czy też negatywnych decyzji personalnych.
Miałem więc kompletnie wolną rękę.
Panie prezesie, będzie pan oglądał mistrzostwa Europy?
Oczywiście!
Gdzie, w Polsacie cyfrowym?
Nie, na żywo (śmiech). Mam zamiar wybrać się na dwa mecze.
A widzowie TVP zobaczą finały mistrzostw Europy?
Czy będą musieli kupić dekoder Polsatu?
Wierzę niezmiernie w rozsądek i pragmatyzm prezesa Solorza.
Jestem przekonany, że uda nam się porozumieć.
Prowadzicie rozmowy?
W tej sprawie upoważniony jest wiceprezes Piotr Farfał. Ja
nie miałem ostatnio okazji rozmawiać z prezesem Solorzem.
A płaci pan abonament?
Moja żona płaci. I to za cały rok z góry. Za to moja mama
poinformowała mnie niedawno, że skończyła 75 lat i przestaje
abonament płacić. I ma do tego prawo.
Panie prezesie-jak chce pan przekonać ludzi do płacenia
abonamentu, skoro TVN i Polsat dostają za darmo. W dodatku
Telekamery idą do konkurencji. A Robert Janowski, który jako
jedyny bronił honoru TVP, dziś występuje w... "Tańcu
z gwiazdami"!
Powodów jest wiele I są kompletnie nie do podważenia. Zacznijmy
od tego, o czym mówi się najmniej: Telewizja Polska obejmuje
patronatem 2200 imprez rocznie. 6 gminnych czy też powiatowych
imprez dziennie bez patronatu TVP nigdy by się nie odbyło.
A są to wydarzenia o charakterze kulturalnym, sportowym, ważne
społecznie. Niedawno w moim gabinecie pojawiła się Irena Szewińska,
która prosiła o patronat telewizji nad zawodami lekkoatletycznymi
w Bydgoszczy. Usłyszałem od niej, że sponsor daje 6 tys. zł
na te zawody, ale tylko dlatego, że jest tam logo TVP. Żadna
stacja komercyjna czegoś takiego nie zrobi. Po drugie, są
całe segmenty rynku, które w całości są utrzymywane tylko
dzięki telewizji. Weźmy - Teatr Telewizji. Uporem i ciężką
pracą udało nam się odzyskać widzów. W efekcie blisko dwa
miliony osób zasiada przed telewizorami. Która stacja komercyjna
będzie robiła teatr? . Dalej - słynne debaty wyborcze. Politycy
PO i SLD wcale nie chcieli ich w telewizji publicznej. Ale
konkurencja, czyli TVN, powiedziała krótko: sorry Winnetou,
ale nas na to nie stać, nie zdejmiemy reklam wartych kilkaset
tysięcy złotych. Ale możecie iść do TVN 24. A ja nie bałem
się przesunąć "M jak miłość". I jak pamiętacie,
debaty zobaczyło 8-9 mln widzów. Która z komercyjnych stacji
zaryzykuje utratę ogromnych pieniędzy z reklamy? Na koniec
jeszcze jeden przykład Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy
oglądało w tym roku 14 mln widzów. Ile w TVN? 2 mln. 12 zobaczyło
ją w telewizj i publicznej. Co by się stało, gdybyśmy z Jurkiem
Owsiakiem obrazili się na siebie?
A jest pan gotowy do dyskusji o mediach publicznych?
Trzeba wiele zmienić...
Dzisiaj w Polsce rynek mediów publicznych reguluje ustawa
z początku lat 90. Kto ją przygotowywał? Andrzej Urbański,
Jan Dworak i... Iwona -Śledzińska-Katarasińska. Uważam, że
wówczas wypracowaliśmy coś, co w Polsce sprawdza się idealnie
A mianowicie podwójną zasadę - że TVP ma abonament, ale musi
też konkurować na rynku i bić się o reklamy. Dzisiaj efekt
jest taki, że po 17 1atach TVP jest na pierwszym miejscu w
całej Europie, jeśli chodzi o udziały w rynku. Telewizje francuska,
niemiecka, a nawet słynne BBC mają mniej od nas! Choć one
mogą liczyć na wpływy z abonamentu na poziomie 60-90 procent.
My tymczasem mamy wpływy poniżej 40 procent. A to świadczy
o tym, że jeśli telewizja publiczna konkuruje, to nie kostnieje
i nie zmienia się w telewizję ukraińską z udziałami rzędu
1,7 procent.
A co pana zdaniem się nie sprawdziło?
Zasada niezależności politycznej mediów publicznych. A wszystko
z powodu niestabilności polskiej sceny politycznej. Dlatego
też mówię otwarcie - w tym obszarze jestem gotowy do dyskusji.
Warto szukać dobrych rozwiązań, które spowodują, że mój następca
nie będzie oskarżany, że jest z politycznej nominacji. Bardzo
mu tego życzę.
Gdyby poprawiła się ściągalność abonamentu, byłby
pan w stanie zrezygnować z reklam, jak telewizja BBC?
Tak. Ale jednak przy zachowaniu pewnych segmentów, które
konkurują. To jest inna motywacja dla firmy Jeśli TVP stanie
się całkowicie instytucją pozarynkową - skostnieje. Jeśli
bije się z konkurencją, jest drapieżna i musi się starać.
Te ożywcze prądy są bardzo ważne. A pomysł: Jedynka misyjna
i pozbawiona reklam - Dwójka komercyjna?
Ależ to jest pomysł diabła. Co to znaczy misyjna? Że z sześciu
milionów widzów zostaną dwa? Przecież wówczas ktoś tych widzów
weźmie! Kto? No przecież nie krasnoludki!
Torpeduje pan pomysły PO. A co pan proponuje w zamian?
Nie jest zadaniem telewizji zastępowanie parlamentu. I tak
już w wielu obszarach władzę zastępujemy Staramy się edukować,
dostarczać wiedzę z zagranicy. Z całym szacunkiem - ale wyobraźcie
sobie sytuację, że nie ma TVP i wszystko, co wiemy, wiemy
tylko dzięki pani Liszce. To chyba nie byłaby satysfakcjonująca
oferta dla milionów Polaków. Tak -jestem gotowy do poważanej
debaty o mediach. Ale nie tylko publicznych, bo to jest system
naczyń połączonych. Jak tu coś ubędzie, to tam przybędzie.
Teraz czytam wypowiedź członka władz Polsatu pana Birki, że
jego firma chętnie będzie finansowała TVP, jeśli tylko zakaże
się nam emisji reklam. Rozumiem więc, że to on da mi te 30
mln zł za mecze EURO 2008, które ja od niego wezmę? Przecież
to jest jakiś totalny absurd!
Rozmawiali: Katarzyna Kozłowska i Tomasz Sygut
"Super Express" (10-03-2008)
|