Artykuły
TVP dla wszystkich, TVN dla młodych i bogatych -
list Prezesa TVP Andrzeja Urbańskiego List Prezesa TVP S.A.
Andrzeja Urbańskiego, zamieszczony w wersji skróconej w "Gazecie
Wyborczej" z 15-16 marca br.
"Trzeba walić prawdę, choćby nawet bolało" krzyczy
tytuł wywiadu z Edwardem Miszczakiem w "Gazecie Wyborczej"
z 13 marca br. Problem w tym, że w swoich odpowiedziach dyrektor
programowy TVN ma, mówiąc oględnie, kłopoty z faktami. Ponieważ
pan dyrektor Miszczak w swoich frywolnych wypowiedziach zaczepia
TVP i jej prezesa, pozwalam sobie na polemikę.
Mówi dyrektor Miszczak, że TVP jedynie rywalizuje o widzów
komercyjnych, tych "z największych miast, którzy mają
najlepsze karty kredytowe i mieszkania na najwyższych piętrach".
Dalej zauważa, że ramówki anten TVP (telewizji "państwowej"
jak ją raczy - z wrodzoną gracją - nazywać) tworzą różne lobby,
które "nie mają nic wspólnego" z ludźmi płacącymi
abonament radiowo-telewizyjny. Trudno o większe nagromadzenie
złej woli. Wbrew temu, co twierdzi dyrektor Miszczak, TVP
pamięta o ludziach płacących abonament dostarczając im wszechstronnego
produktu telewizyjnego. Na wyliczanie programów wypełniających
misję, nie czas i miejsce, wspomnę przynajmniej Teatr Telewizji
największą w Polsce salę teatralną, ze stałą, często przekraczającą
półtora miliona widownią. Przykład choćby ze środy, gdy TVN
walczył na komunikaty prasowe z pismem "Press" w
kwestii oglądalności programu "Tomasz Lis na żywo",
w Programie 1 TVP transmitowano uroczystości pogrzebowe Gustawa
Holoubka. Ponad godzinną relacje oglądało 1,5 miliona widzów,
co trzeci Polak przed telewizorem, co pokazuje że TVP wypełnia
jakąś ważną dla ludzi potrzebę.
Rozprawiając o prawdzie, dyrektor Miszczak deklaruje też,
że "TVN ma swoje zasady". Jak rozumiem jedną z nich
nie jest manipulowanie danymi do walki z konkurencją. Tymczasem
sam Miszczak, który wcześniej zarzuca TVP, że kieruje swoją
ofertę jedynie do bogatych, kilka pytań dalej biczuje Tomasza
Lisa, że jego program w TVP 2 przegrywa z kretesem w "grupie
docelowej" TVN. Jaka to grupa? Dyrektor Miszczak: "osoby
w wieku 16-49 lat, miasta powyżej 100 tys.". Tak, przyznajemy
się do tej "zbrodni": nie traktujemy "młodych
i bogatych" z wielkich miast jako jedynej grupy odbiorców.
Tak, zależy nam także na Polakach, którzy nie mieszkają w
jednym z 39 polskich miast mających powyżej 100 tys. mieszkańców.
Tak, TVP przygotowuje program dla dużo większego audytorium
niż 15 proc. populacji kraju (5 322 tys. osób) stanowiących
grupę docelową TVN. Cieszymy się, że oglądają nas w Grudziądzu
(który ma "tylko" 99 244 mieszkańców), Słupsku (98 tys.) i
Jaworznie (95 tys.), na których TVN programowo i najsilniej
po prostu położył kreskę. Bardzo nam zależy, aby widzowie
w Nowym Sączu, Piotrkowie Trybunalskim, Siedlcach, Lubinie,
Pile, Suwałkach, Gnieźnie, Głogowie i Łomży oglądali dobre
i ciekawe programy. Nasze dwie główne anteny docierają do
100 proc. obywateli RP, gdyż nie chcemy, aby ludzie nie będący
dla dyrektora Miszczaka "targetem" TVN, byli zupełnie
pozbawieni dobrej telewizji. Słowem, zależy nam na każdym,
kogo TVN programowo najlepiej jak to mówi młodzież "olewa".
Ponieważ zależy nam nie tylko na tych 15 procentach Polaków,
o których wspomina dyrektor Miszczak, dlatego cieszymy się
z dotychczasowych wyników programu "Tomasz Lis na żywo".
Świadczą one bowiem o tym, że ambitna publicystyka Lisa trafia
do wszystkich Polaków, także do tych zazwyczaj pomijanych
przez komercyjnych nadawców. Fakty? Proszę bardzo. Wbrew propagandzie
TVN, Lis nie tylko nie przegrywa, ale pokonuje konkurencję.
Według danych OBOP (grupa 4 +), 3 marca br. serial "Na
Wspólnej" osiągnął 3 805 tys. widzów, a "Szymon Majewski
Show" 2 727 tys. widowni, podczas gdy "Tomasz Lis na żywo"
- 3 154 tys. widzów. Tydzień później odcinki "Na Wspólnej"
i "Szymon Majewski Show" odnotowały odpowiednio 3 672 tys.
i 2 611 tys., a "Tomasz Lis na żywo" 3 291 tys. widzów.
Klasę programu Lisa potwierdza porównanie z konkurencją w
dziedzinie "publicystyka": sztandarowy program "Teraz My"
w TVN osiąga średnio 1 951 tys. widzów (emisje od 3 marca
br.). To są fakty, które zgodnie z głoszoną przez siebie dewizą,
dyrektor Miszczak musi przyjąć do wiadomości, choć rozumiem
że muszą boleć. Bo choć Edward Miszczak mówi, że życie poza
TVN istnieje "w szczątkowej formie", zapewniam że rzeczywistość
jest nieco inna, niż głoszą to komunikaty rzecznika prasowego
TVN w sprawie oglądalności programu Tomasza Lisa w TVP 2.
Muszę przyznać, że Edward Miszczak w swoim wywiadzie mówi
też prawdę. Na przykład wtedy, gdy chwali osobiście prezesa
TVP, że na Woronicza zaczęto ponownie dbać o gwiazdy. Zgadza
się, pod kierownictwem prezesa Andrzeja Urbańskiego TVP przyciąga
gwiazdy. Do telewizji publicznej przyszedł Tomasz Lis, wkrótce
przyjdą inni
Andrzej Urbański
Prezes Zarządu TVP S.A.
|