Artykuły
O kogo musi zadbać TVP
Gazeta Wyborcza (98), 25-04-2008
Jacek Bromski, Maciej Strzembosz
O KOGO MUSI ZADBAĆ TVP
Telewizje komercyjne nie dostrzegają potrzeb dzieci, osób
starszych czy niezamożnych. Choćby dla nich warto robić telewizję
publiczną
W debacie na temat TVP dominuje perspektywa klasy politycznej,
która TVP ocenia przez pryzmat programów informacyjnych i
publicystycznych, a tym samym popełnia szereg poważnych błędów.
Po pierwsze, ocenia telewizję na podstawie jej działań doraźnych,
gdy tymczasem najważniejsze płaszczyzny jej oddziaływania
są długoterminowe. Po drugie, nie dostrzega kulturotwórczego
aspektu istnienia telewizji publicznej, a zwłaszcza faktu,
że dzięki sponsoringowi mediów publicznych odbywa się w Polsce
rocznie ok. 2200 imprez kulturalnych najrozmaitszego szczebla.
I po trzecie, nie zauważa, że oprócz programów informacyjnych
i publicystycznych w TVP powstają tysiące godzin zaspokajających
potrzeby widzów inne niż śledzenie gier politycznych.
Jak zatem zdefiniować misję telewizji publicznej, jeśli
założymy, że nie jest nią wyłącznie zaspokajanie potrzeb klasy
politycznej? By odpowiedzieć na to pytanie, trzeba najpierw
zastanowić się, czym telewizja publiczna nie jest. Nie jest
mianowicie stacją komercyjną. A jej zadanie to oferta bogata
w te elementy programowe, których nie otrzymamy w stacjach
komercyjnych.
Telewizje komercyjne mają bardzo zdefiniowany zakres działania
nazywany najczęściej targetem albo grupą docelową. Telewizje
komercyjne żyją z reklamy, traktują więc widza jak towar sprzedawany
reklamodawcom. Nie ma w tym nic złego, taka jest po prostu
natura interesu, jakim są komercyjne mass media. Ich menedżerowie
rozpoznają potrzeby klientów, a następnie starają się wyjść
im naprzeciw. Produkują program dla tych, którzy są w stanie
coś kupić, aby zaś maksymalizować skuteczność działania, adresują
programy szczególnie do tych, którzy posiadają ponadprzeciętne
zasoby finansowe oraz zamieszkują tereny, w których zakup
jest relatywnie łatwy.
Tak więc najciekawszą grupą adresatów w telewizji komercyjnej
są nieźle sytuowani mieszkańcy dużych miast w przedziale wiekowym
16-49 lat. Nie zaspokajając potrzeb programowych tej grupy,
telewizje komercyjne szybko by zbankrutowały. Mówimy tu oczywiście
o potrzebach uśrednionych i statystycznych, ale też byłoby
naiwnością sądzić, że media masowe mają zaspokajać potrzeby
indywidualne.
Wykluczeni przez komercję
Czyich natomiast potrzeb telewizje komercyjne nie dostrzegają?
Przede wszystkim dzieci, i to aż z dwóch powodów. Po pierwsze,
dzieci samodzielnie nie dysponują gotówką, po drugie, ustawodawca
- i słusznie! - wprowadził ograniczenia w reklamie adresowanej
do dzieci. To powoduje, że programy takie są podwójnie nieopłacalne.
Drugą grupą, której potrzeb telewizje komercyjne nie dostrzegają,
są osoby powyżej 50. roku życia. Osoby te są w niewielkim
stopniu interesujące dla reklamodawców, nawet jeśli posiadają
znaczne zasoby finansowe, bo w tym wieku nawyki konsumpcyjne
są już trwale ustalone. Z czasem - zwłaszcza gdy przechodzą
na rentę bądź emeryturę - w ogóle znikają z radaru reklamodawców
(z wyjątkiem reklamy leków).
Trzecia grupa to ludzie gorzej sytuowani, a więc nieposiadający
wolnych zasobów pieniężnych. Czwartą grupą są ludzie mieszkający
na prowincji, w miejscach, w których niełatwo o dostęp do
sieci sprzedaży. Nawet jeśli są to osoby dobrze sytuowane,
zazwyczaj zaspokajają swoje potrzeby konsumpcyjne innymi kanałami
niż masowe punkty sprzedaży (np. przez sprzedaż wysyłkową
czy zamówienia w internecie).
Wreszcie piątą grupą ludzi pomijaną przez media komercyjne
są osoby o potrzebach i zachowaniach niekonsumpcyjnych. To
osoby nastawione na edukację i kulturę wysoką, a oglądanie
przez nich programu telewizyjnego nie przekłada się w prosty
sposób na zakupy dóbr konsumpcyjnych, zaś reklama może niekiedy
wywołać u nich wręcz odwrotny skutek. Oni także znajdują się
poza sferą zainteresowania masowych mediów komercyjnych.
Zaspokajanie potrzeb tych pięciu powyżej wymienionych grup
jest zatem istotą misji telewizji publicznej.
Telewizja dla wszystkich
Jakie to potrzeby? Najkrócej mówiąc - bardzo różne. Rozrywka
dostosowana do potrzeb starszego pokolenia jest misją w takim
samym stopniu jak "Dobranocka" czy programy adresowane
do elit kulturalnych. Wspólnym mianownikiem jest komplementarność
w stosunku do mediów komercyjnych.
Czy oznacza to, że w telewizji publicznej nie powinno być
programów adresowanych do tych grup, których potrzeby zaspokajają
telewizje komercyjne? Broń Boże.
Otóż powinny być, i to aż z trzech powodów. Po pierwsze,
obowiązkiem telewizji publicznej nie jest tworzenie enklaw
programowych dla grup wykluczonych przez media komercyjne.
Obowiązkiem telewizji publicznej jest integracj a społeczna,
a więc szukanie takich płaszczyzn komunikacji i zaspokajania
potrzeb, które przeciwdziałają wykluczeniu.
Drugi obowiązek telewizji publicznej wobec grup komercyjnie
interesujących to podwyższanie standardów i kreowanie wyższego
poziomu oczekiwań jakościowych. Telewizje komercyjne dążą
bowiem do maksymalizacji zysków za pomocą jak najmniejszych
nakładów. Bez obecności telewizji publicznej, która korzysta
z podwójnych źródeł finansowania - pomocy publicznej w formie
abonamentu oraz reklamy - oferta programowa stacji komercyjnych
byłaby na dużo niższym poziomie. Brak telewizji publicznej
dotknąłby szczególnie stock programs, czyli programy wielokrotnego
użytku, takie jak filmy i seriale. To one w odróżnieniu od
fluid programs (doraźnej publicystyki, informacji czy teleturniejów,
których się nie powtarza) budują bibliotekę programową telewizji.
Trzecim obowiązkiem telewizji publicznej jest wspieranie
kultury i specyfiki regionalnej. Telewizje komercyjne siłą
rzeczy adresują swój program do jak najszerszych grup adresatów,
szukają wspólnego mianownika, to zaś prowadzi do zacierania
różnic regionalnych i promowania jednego wzorca kultury -
kultury konsumpcji. Zadaniem telewizji publicznej jest więc
działanie wedle innego kanonu zasad, w duchu poszanowania
specyfiki regionalnej i potrzeb mniejszości.
Jak zmierzyć misję?
Oczywiście, zdefiniowanie misji telewizji publicznej a jej
wdrożenie to dwie różne sprawy. Podstawowym narzędziem realizacji
misji powinna być nowa, wyraźna hierarchia kryteriów oceny,
co jest sukcesem programowym, a co nie jest.
Jeśli - tak jak to jest obecnie -jedynym miernikiem sukcesu
jest oglądalność w grupie komercyjnej 16-49, to oczywiście
pracownicy telewizji publicznej wszystkich szczebli odbierają
to jako jasny sygnał komercjalizacji telewizji. Dlatego od
lat postulujemy wprowadzenie podwójnej oceny wszystkich programów
TVP - komercyjnej i misyjnej.
Ocena komercyjna, czyli oglądalność, jest ważna choćby dlatego,
że telewizja publiczna nie przestaje być telewizją, czyli
medium masowym. Bez tego kryterium telewizja publiczna ulegnie
szybkiej marginalizacji.
Ale ważny jest także drugi element - ocena programów pod
względem realizacji misji telewizji publicznej. Ocena oglądalności
w TVP powinna więc obejmować wszystkich widzów powyżej czwartego
roku życia, bo ten wskaźnik lepiej pokazuje, na ile programy
TVP odpowiadają na zapotrzebowanie całej populacji. W badaniach
w szczególny sposób należałoby uwzględniać zaspokajanie potrzeb
grup wykluczanych przez media komercyjne (dzieci, emeryci,
ludzie gorzej sytuowani).
Wreszcie telewizja publiczna powinna wprowadzić wyraźny
wskaźnik oceny jakościowej. Nie jest to nic nowego - takimi
wskaźnikami od lat posługują się płatne kanały kablowe badające
tzw. total viewer satisfaction, czyli zadowolenie adresata
z otrzymywanej oferty. Piszemy o tym od lat, od lat monitujemy
w tej sprawie kolejne władze TVP. Bezskutecznie. Może obecna
debata nad kształtem telewizji publicznej sprawi, że ta kwestia
znajdzie wreszcie swe instytucjonalne spełnienie.
*Jacek Bromski - reżyser i scenarzysta, prezes Stowarzyszenia
Filmowców Polskich
**Macięj Strzembosz - scenarzysta i producent (zarówno dla
telewizji publicznej, jak i komercyjnej), prezes Krajowej
Izby Producentów Audiowizualnych.
|